Kliknij tutaj --> 🦇 kiedy dać sobie spokój z facetem
10. Przeproś za pomyłkę zamiast ją wypierać, a potem zdecyduj się wybaczyć sobie. Kreatywność. 11. Szukaj form terapii w sztuce: kup sobie kredki, flamastry, farby. Namaluj nimi swoje emocje. 12. Stwórz sobie w pokoju kolaż, niech zawiera obrazy, które sprawiają, że czujesz się swobodnie, że jesteś zrelaksowany. 13.
Jeśli możesz z radością zaakceptować swoją niezręczność i niedoskonałość, prawdopodobnie przekonasz się, że inni też to zrobią. Mogą nawet Cię bardziej polubić. Każdy z nas popełnia błędy, to część bycia człowiekiem. Więc daj sobie spokój i nie denerwuj się, kiedy coś zepsujesz.
Dlatego jako dorośli ludzie lądujemy z całkiem pokaźną historię stłuczeń, blizn, sińców, w tym także emocjonalnych. To zrozumiałe. Do tego właśnie służy uzdrawianie naszego życia w wielu formach, żeby dać sobie to, czego kiedyś zabrakło. Dlatego sięgamy po rozwojowe treści. Dlatego czytasz ten tekst. Do tego służy rozwój.
Nie zdałam po raz drugi:-(Wiem, że to jeszcze nie porażkaże inni zdają po kilka razyże w koncu musi się kiedyć udać.Zastanawiam
Kiedy ktoś stale mówi o tym, jak bardzo wierzy w uczciwość, może w tobie zapalić się czerwona lampka. Zadaj sobie pytanie: dlaczego ktoś, kto jest naprawdę przyzwoity i uczciwy, musi potwierdzać te cechy wszystkim wokół? Osoby o autentycznej uczciwości nie muszą stale podkreślać, że tę cechę posiadają.
Site De Rencontre Haut De Gamme Belgique. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2013-08-18 17:19:12 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Temat: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Mój problem wyda się pewne dla niektórych błahy, ale ja już naprawdę nie wiem co robić. Jest tutaj wiele mądrych kobiet oraz mężczyzn, więc każda rada będzie dla mnie bardzo jest następująca. Jakieś 6 miesięcy temu poznałam faceta o 3 lata starszego. Na początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia (wydał mi się zbyt pewny siebie). Ale mimo to poszłam z nim na pierwszą randkę. Okazał się niezwykle inteligentny i szarmancki, do tego miał niebanalne poczucie humoru. Jednym słowem- bardzo mi się spodobał:) Codziennie wysyłał smsy, potem było 2 spotkanie, potem znowu codziennie smsy. Na 3 randce wylądowaliśmy w łóżku u niego w mieszkaniu. Strasznie się gryzłam po tamtej nocy. Zadawałam sobie pytanie "czy dobrze zrobiłam?". Byłam też pewna, że gdybym naprawdę tego nie chciała to by do tego nie doszło, więc dałam sobie spokój z myśleniem o tym. Bałam się również, że nie zadzwoni już więcej. Miło się rozczarowałam, gdy już następnego dnia dostałam smsa z podziękowaniami za mile spędzony wieczór. Kontakt się nie urwał. Potem było 4 spotkanie (bez seksu), codziennie smsy. Bardzo, ale to bardzo go polubiłam, podobał mi się zarówno z wyglądu jak i z charakteru- był męski, stanowczy. Mieliśmy mnóstwo tematów do rozmów, dużo się razem śmialiśmy i generalnie było nam dobrze:) Po jakichś 3 miesiącach coś się zaczęło psuć- zrobił się jakiś obojętny, mniej o mnie zabiegał. W końcu pewnego dnia wysłał mi smsa, że mnie bardzo przeprasza, ale on się nie chce angażować, bo zakończył niedawno burzliwy związek i że jedyne na co mogę obecnie liczyć to miłe spędzanie wspólnie czasu. Było mi cholernie przykro, zaskoczyło mnie takie wyznanie po 3 miesiącach, nawet się wtedy pierwszy raz popłakałam. Ale postanowiłam, że jeszcze o "nas" zawalczę. Więc nie naciskałam, relacja była "koleżeńska" (cudzysłów dlatego, że dalej z nim sypiałam, o ja głupia!!!). Tak minęły kolejne dwa miesiące i ten sam schemat- spotkania u niego, kolacja, film, długa rozmowa, wspólna noc i rano papa, każdy w swoją stronę. Ale ile takie coś może trwać? Jakiś miesiąc temu znowu zagaiłam rozmowę o "nas", a on mi wtedy napisał coś bardzo przykrego- że dalej nie może mi nic obiecać, żadnego stałego związku (po 5 miesiącach?), że się nie zakochał, ale że bardzo mu na mnie zależy i nie chce zrywać kontaktu. Potem nie odzywał się tydzień...kiedy już zdążyłam ochłonąć, przemyśleć wszystko, on nagle po tygodniu ciszy napisał smsa, takiego na luzie, koleżeńskiego (co u mnie słychać, jak się mam i czy wszystko u mnie dobrze). Czy facet, któremu zależy na kobiecie odzywa się raz na jakiś czas czy jemu chodzi po prostu o to, żeby mieć mnie "w rezerwie" w razie czego? Nie wiem co mam o tym myśleć, bo są momenty, kiedy potrafił być dla mnie bardzo kochany i bardzo się starał, a teraz...teraz nie odzywa się już do mnie od 1,5 tygodnia, ale pewnie da o sobie znać za jakiś czas. Kompletnie nie wiem co mam robić. Jest sens to ciągnąć dalej z nadzieją, że z tej znajomości się coś przerodzi czy dać sobie spokój i urwać całkiem kontakt? Zależy mi na nim i on twierdzi, że jemu na mnie też...nie umiem podjąć decyzji, a kiedy już podejmuję, żeby to zakończyć (zdaje się tę jedyną właściwą), to wystarczy jeden odzew z jego strony, jeden sms, a ja już mięknę...Proszę Was o radę, taką od serca. Co Wy byście zrobiły Drogie Panie na moim miejscu? A jak Panowie patrzą na tę sprawę? Bo ja sama nie wiem co mam o tym myśleć... 2 Odpowiedź przez dziewczynazost 2013-08-18 17:41:53 Ostatnio edytowany przez dziewczynazost (2013-08-18 17:51:29) dziewczynazost Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-01 Posty: 149 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??jak sie nie zakochal po 5 miesiacach, to sie juz raczej ni sensu w tym nie sex, wykorzystuje cie.... 3 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-18 18:19:27 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Dzięki, brutalne, ale szczere. Jestem tylko zła na siebie, że to tyle ciągnęłam i generalnie dałam się zrobić w bambuko, a zawsze się miałam za w miarę rozsądną osobę, a tak się dałam jeszcze przykro mi, że tak mało dla niego znaczę...ja myślę o nim, chodzę smutna, a on pewnie gdzieś teraz baluje z kolegami, o ile już jakaś "koleżanka" u niego nie siedzi na "kawce". Chociaż zarzekał się zawsze, że nie jest takim typem, nie oszukuje i nie zdradza. Ale i tak nie przeszkodziło mu to, żeby mnie wykorzystać...nawet nie wiem jak opisać to, co czuję, jakby mi ktoś wbił coś ostrego w zerwać z nim kontakt już teraz, ale niestety on ma jeszcze jedną rzecz, która do mnie należy, więc musi mi oddać i tutaj pojawia się problem... 4 Odpowiedź przez oh!illusion 2013-08-18 18:19:53 oh!illusion Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-21 Posty: 112 Wiek: 23 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Spryciarz, korzysta ze wszystkich zalet bycia w związku i jednocześnie wszystkich plusów bycia singlem. Szkoda tylko, że w tym celu zrobił sobie z Ciebie zabawkę, a Ty się na to zgadzasz. Odpuść sobie go. Może faktycznie ciężko mi zrozumieć takie sytuacje, bo nigdy nie byłam w podobnej, ale naprawdę, zadziwia mnie że nie widzisz jaka jest Twoja rola w tym związku. 5 Odpowiedź przez dziewczynazost 2013-08-18 18:33:48 dziewczynazost Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-01 Posty: 149 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??nie przejmuj sie, tez bylam w takiej sytuacji....potraktuj jako nowe doswiadczenie i glowa do gory. 6 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-18 21:08:13 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? oh!illusion napisał/a:Spryciarz, korzysta ze wszystkich zalet bycia w związku i jednocześnie wszystkich plusów bycia singlem. Szkoda tylko, że w tym celu zrobił sobie z Ciebie zabawkę, a Ty się na to zgadzasz. Odpuść sobie go. Może faktycznie ciężko mi zrozumieć takie sytuacje, bo nigdy nie byłam w podobnej, ale naprawdę, zadziwia mnie że nie widzisz jaka jest Twoja rola w tym zupełną rację. I ja to powinnam już skończyć po tych 3 miesiącach, kiedy mi napisał, że nie chce się angażować. Ale ja głupio się łudziłam, że może potrzebuje czasu, że może zda sobie sprawę, że jestem dla niego ważna i wtedy będzie się chciał związać. Gdy usłyszałam po 5 miesiącach, że dalej nie chce związku to przyznam, że się załamałam. Myślałam, że to może ze mną jest coś nie tak? To tak strasznie boli, że poświęcając komuś czas, energię i myśląc o kimś, dostajesz w zamian tylko przykre słowa...dziewczynazost cieszę się, że mnie rozumiesz. Najlepiej chyba rozumieją osoby, które same przeszły przez to samo. Na razie nie potrafię tego traktować jak nowe doświadczenie, ale może do tego potrzeba czasu... 7 Odpowiedź przez dziewczynazost 2013-08-18 21:48:10 dziewczynazost Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-01 Posty: 149 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??chyba najgorsze,jak Ty sie zakochujesz i tesknisz, a ten ktoś na Ciebie leje i ignoruje........ 8 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-18 22:02:32 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? dziewczynazost napisał/a:chyba najgorsze,jak Ty sie zakochujesz i tesknisz, a ten ktoś na Ciebie leje i ignoruje........Oj tak, dokładnie jest tak jak piszesz. Pamiętam jak zawsze wyczekiwałam na jego telefon, sms. Udawałam przed sobą i znajomymi, że wcale mi na nim aż tak nie zależy...ale prawda była inna. Nie da się oszukać siebie i swoich uczuć. Tęskniłam i to bardzo, a każdy gest z jego strony sprawiał, że chciało mi się góry przenosić, chodziłam wtedy uśmiechnięta...a teraz jestem jak wrak człowieka. Staram się czymś zająć, nie myśleć o nim, ale to nie jest takie łatwe, świadomość, że ktoś ma Cię głęboko w d*pie ;( 9 Odpowiedź przez malafifi 2013-08-19 23:11:50 malafifi Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-17 Posty: 93 Wiek: 30 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Moja przyjaciółka tak miała. W pewnym momencie tak już miała dość tego dziwnego układu, że sama zaczęła ten niby związek traktować na luzie. Stwierdziła, że skoro ona jest dla niego rezerwą, to i on dla niej też będzie. Czasem mówiła mu, że poznała nowego fajnego kolegę i że to dobrze, że nie pchają się w nic poważnego. Po 1,5 roku gościu był tak zakochany, że sam prosił, żeby zgodziła się z nim być. Im bardziej ona była na luzie, tym bardziej on się angażował. Mężczyźni jednak lubią polować, a on ma Cię podaną na tacy. Powodzenia Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia,Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno... 10 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-19 23:51:49 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? malafifi problem w tym, że ja tego nie dam rady ciągnąć na luzie. Już się za bardzo zaangażowałam, nie umiałabym udawać, że jest inaczej. Twoja przyjaciółka zaryzykowała i się opłaciło, ale każdy facet jest inny i może ten mój nie zakochałby się nawet i po 3 latach. A w międzyczasie by sobie znalazł inną i ja bym cierpiała. Poza tym jest jeszcze inna sprawa- nawet gdybym wrzuciła na "luz" i on by się faktycznie zakochał, to skoro zakochał się w takiej "na luzie", to szybko mógłby się też odkochać, bo ja pewnie znowu stałabym się taka jak poprzednio- zaangażowana i pokazywałabym, że mi zależy i wtedy może ponownie straciłby zainteresowanie, co by mnie bardziej bolało. Wydaje mi się jednak, że on jest właśnie takim typem mężczyzny, który by chętnie korzystał dopóki mu daję to czego chce i dodatkowo by się cieszył gdybym to traktowała na luzie, bo wtedy nie musiałby się bać, że się angażuje. Ale trzeba sobie sprawę postawić jasno- to nie jest facet dla mnie, nie byłabym z nim nigdy do końca szczęśliwa, bo ciągle musiałabym się starać, żeby sprostać jego wymaganiom. On też najwidoczniej nie szuka takiej kobiety jak ja i nie chce ze mną budować niczego trwałego. Przykre, ale to fakt. Dlatego ja już podjęłam decyzję, że kończę z nim. Już po prostu nie odpowiadam na jego telefony i smsy. To boli, ale wierzę, że za jakiś czas to uczucie beznadziejności i rozczarowania minie. Tylko te piękne chwile, które razem spędziliśmy pozostaną w pamięci, ale z czasem co jeszcze boli mnie najbardziej? Że jakaś inna kobieta może go kiedyś na tyle zainteresować i może ją na tyle pokochać, żeby z nią być. I wtedy pomyślę, że może ja jestem mało warta, może ja nie jestem warta, żeby taki facet mnie pokochał? Skoro po 5 miesiącach wielkiego starania się, on dalej nic do mnie nie poczuł...Zdecydowanie będę musiała zmienić swoje myślenie. 11 Odpowiedź przez alone 2013-08-20 12:54:47 alone Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-03 Posty: 89 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Ale nagle urwałaś kontakt czy wyjaśniłaś mu jakie masz oczekiwania co do tej relacji? 12 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-20 20:11:24 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??alone jakieś 3 tygodnie temu napisałam mu smsa, że chciałabym związku, bo zależy mi na nim (nie użyłam słowa kocham) i jak on to widzi. On mi odpisał, że nie jest gotowy na związek ze mną, że jeszcze się tak bardzo nie zaangażował, ale że jestem mu bliska i chce się ze mną spotykać, tylko na razie na takich luźnych zasadach jakie były. To wszystko co napisał. Ja wtedy, żeby nie wyjść na histeryczkę odpisałam, że możemy się spotykać, ale żeby nie liczył na wszystkie "przywileje", które miał dotychczas, tylko czyste koleżeństwo (aczkolwiek dalej się wtedy łudziłam, że może coś z tego jednak się rozwinie poważniejszego). On wtedy zbył tego smsa jakimś tam głupim gadaniem, ogólnie pewnie, żeby mnie udobruchać, bo wiedział, że inaczej z nim nie będę po kolejnych tygodniach ciszy z jego strony zdałam sobie sprawę, że on się mną tylko bawi. Więc ja też zamilkłam i obecnie milczę nadal. Pokasowałam smsy i staram się zająć czymś innym niż myśleniem o nim. Na razie kiepsko mi to wychodzi, czasami jak sobie przypomnę jak mnie potraktował to sobie popłaczę przez chwilę On nie jest głupi, więc chyba wie o co chodzi. W każdym razie nie napisałam mu teraz słowa wyjaśnienia, bałam się, że jak napiszę, to może on znowu rozbudzić we mnie uczucia (jak już nieraz robił) i że znowu się złamię i zacznę z nim pisać, potem kolejne spotkania i tak będę to ciągła w kółko, a boleć będzie coraz bardziej. Nie wiem tylko co zrobić z jednym fantem- on ma moje 2 książki i bluzkę, które zostały ostatnio u niego. Wiem, że to głupie i mogłabym sobie je darować, ale chciałabym je odzyskać, w końcu to moje rzeczy. I tutaj pojawia się problem, bo nie chcę się z nim więcej spotkać, a jakoś je muszę przecież odebrać. Myślałam czy by nie wysłać po nie koleżankę, ale on się nie zgodzi na pewno, poza tym to głupio wyjdzie, jakbym się zachowywała jak nastolatka, a nie dojrzała kobieta. 13 Odpowiedź przez Saligia 2013-08-20 20:25:08 Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:alone jakieś 3 tygodnie temu napisałam mu smsa, że chciałabym związku, bo zależy mi na nim (nie użyłam słowa kocham) i jak on to widzi. On mi odpisał, że nie jest gotowy na związek ze mną, że jeszcze się tak bardzo nie zaangażował, ale że jestem mu bliska i chce się ze mną spotykać, tylko na razie na takich luźnych zasadach jakie były. To wszystko co napisał. Ja wtedy, żeby nie wyjść na histeryczkę odpisałam, że możemy się spotykać, ale żeby nie liczył na wszystkie "przywileje", które miał dotychczas, tylko czyste koleżeństwo (aczkolwiek dalej się wtedy łudziłam, że może coś z tego jednak się rozwinie poważniejszego). On wtedy zbył tego smsa jakimś tam głupim gadaniem, ogólnie pewnie, żeby mnie udobruchać, bo wiedział, że inaczej z nim nie będę po kolejnych tygodniach ciszy z jego strony zdałam sobie sprawę, że on się mną tylko bawi. Więc ja też zamilkłam i obecnie milczę nadal. Pokasowałam smsy i staram się zająć czymś innym niż myśleniem o nim. Na razie kiepsko mi to wychodzi, czasami jak sobie przypomnę jak mnie potraktował to sobie popłaczę przez chwilę On nie jest głupi, więc chyba wie o co chodzi. W każdym razie nie napisałam mu teraz słowa wyjaśnienia, bałam się, że jak napiszę, to może on znowu rozbudzić we mnie uczucia (jak już nieraz robił) i że znowu się złamię i zacznę z nim pisać, potem kolejne spotkania i tak będę to ciągła w kółko, a boleć będzie coraz bardziej. Nie wiem tylko co zrobić z jednym fantem- on ma moje 2 książki i bluzkę, które zostały ostatnio u niego. Wiem, że to głupie i mogłabym sobie je darować, ale chciałabym je odzyskać, w końcu to moje rzeczy. I tutaj pojawia się problem, bo nie chcę się z nim więcej spotkać, a jakoś je muszę przecież odebrać. Myślałam czy by nie wysłać po nie koleżankę, ale on się nie zgodzi na pewno, poza tym to głupio wyjdzie, jakbym się zachowywała jak nastolatka, a nie dojrzała sobie te fanty zostawione u niego, kupisz sobie nowe. Olej kolesia i szanuj się Nic z tego już się nie urodzi, w bardzo subtelny sposób daje Ci do zrozumienia, że mu chodzi tylko o seks. Schemat zachowania tego pana bardzo standardowy. Spodziewaj się jakiegoś kontaktu z jego strony za parę nowego "obiektu" fascynacji i po problemie Nie bierz tego do siebie, że on się nie zakocha, to nie w Tobie jest problem, tylko w nim. On tworzy dystans i na siłę go nie złamiesz. Powtórzę jeszcze raz, z Tobą jest wszystko w porządku i życzę Ci byś trafiła na mężczyznę, który Cię doceni Gazela TV without TV 14 Odpowiedź przez 123Annie123 2013-08-20 20:55:08 123Annie123 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-15 Posty: 108 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? 15 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-20 21:39:10 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:Daruj sobie te fanty zostawione u niego, kupisz sobie kolesia i szanuj się Nic z tego już się nie urodzi, w bardzo subtelny sposób daje Ci do zrozumienia, że mu chodzi tylko o seks. Schemat zachowania tego pana bardzo standardowy. Spodziewaj się jakiegoś kontaktu z jego strony za parę nowego "obiektu" fascynacji i po problemie Nie bierz tego do siebie, że on się nie zakocha, to nie w Tobie jest problem, tylko w nim. On tworzy dystans i na siłę go nie złamiesz. Powtórzę jeszcze raz, z Tobą jest wszystko w porządku i życzę Ci byś trafiła na mężczyznę, który Cię doceni Dzięki Saligia za świetne słowa otuchy:) W głębi duszy uważam tak samo jak Ty, ale serce jest głupie i jeszcze to wszystko przeżywa, chociaż z każdym dniem jest lepiej. Najgorsze jest to, że on się świetnie maskował, bo prawił piękne słówka, były momenty, kiedy się naprawdę starał, zwierzał się, jednym słowem mieliśmy relacja jak "para", a potem potraktował mnie jak jakieś "koło zapasowe". Niby wiedziałam, że jednym wspólnym mianownikiem naszych spotkań był seks, ale głupia myślałam, że to takie "dopełnienie" i że jakieś uczucia do mnie żywi. Głupia byłam i tyle. Nie wiem czy się jeszcze odezwie, skoro go olałam to sądzę, że nie i tak by było lepiej. Zastanawiałam się też czy istnieje możliwość, żeby nachodził mnie w mieszkaniu, bo zna adres, ale skoro mu nie zależało na mnie, to po co miałby się trudzić? Fanty, no cóż, daruję sobie. Chociaż tej jednej książki już nigdzie nie dostanę, była unikatowa, bo z autografem pisarza:(No tak, nowy obiekt fascynacji by się przydał;) Jednak najgorsze jest to, że ja już wszystkich do niego porównuję. I zawsze ktoś nie ma tego "czegoś", co miał on:( Dochodzi do tego, że próbuję go sobie jakoś obrzydzać w myślach, ale fakt jest taki, że był to niezwykle inteligentny facet, oprócz tego, że potraktował mnie tak jak że to nie we mnie jest problem, bo ja mu starałam się naprawdę wszystko dać. Byłam ciepła, opiekuńcza, a kiedy trzeba było to i szalona i zawsze myślałam, żeby jemu było dobrze. Z tego co wiem to on był kiedyś 3 lata w związku, więc to nie jest tak, że nie potrafi, tylko że nie potrafił ze mną. Mimo tego nie powinnam o sobie myśleć, że jestem nic nie Tobie również dziękuję za miłe słowa:) Tym bardziej, że miałaś podobne doświadczenie, cieszę się, że udało Ci się z nim skończyć. Ja też uważam, że najlepiej ZERO KONTAKTU. Smsy już skasowałam wszystkie, numer telefonu, teraz tylko pozostaje wymazać na zawsze jego maile, zdjęcia, etc...szkoda, że myśli i wspomnień nie da się wymazać, bo one bolą najbardziej 16 Odpowiedź przez Saligia 2013-08-20 22:03:29 Ostatnio edytowany przez Saligia (2013-08-20 22:04:14) Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Najgorsze jest to, że on się świetnie maskował, bo prawił piękne słówka, były momenty, kiedy się naprawdę starał, zwierzał się, jednym słowem mieliśmy relacja jak "para", a potem potraktował mnie jak jakieś "koło zapasowe". Niby wiedziałam, że jednym wspólnym mianownikiem naszych spotkań był seks, ale głupia myślałam, że to takie "dopełnienie" i że jakieś uczucia do mnie żywi. Głupia byłam i tyle. Nie wiem czy się jeszcze odezwie, skoro go olałam to sądzę, że nie i tak by było lepiej. Zastanawiałam się też czy istnieje możliwość, żeby nachodził mnie w mieszkaniu, bo zna adres, ale skoro mu nie zależało na mnie, to po co miałby się trudzić?Nie byłaś głupia, po prostu na wyciągnięcie ręki miałaś świetnego kandydata na partnera, który sprawiał, że z każdym spotkaniem miałaś nadzieję na wyklucie się jakiegoś głębszego uczucia. Nie będzie się trudził i nie będzie Cię nachodził blue_iris napisał/a:Fanty, no cóż, daruję sobie. Chociaż tej jednej książki już nigdzie nie dostanę, była unikatowa, bo z autografem pisarza:(Albo pogodzisz się ze stratą tej książki, albo poprosisz go o jej zwrot. Skoro zna adres to może ją odesłać. blue_iris napisał/a:No tak, nowy obiekt fascynacji by się przydał;) Jednak najgorsze jest to, że ja już wszystkich do niego porównuję. I zawsze ktoś nie ma tego "czegoś", co miał on:( Dochodzi do tego, że próbuję go sobie jakoś obrzydzać w myślach, ale fakt jest taki, że był to niezwykle inteligentny facet, oprócz tego, że potraktował mnie tak jak potraktował. Wiem, że to nie we mnie jest problem, bo ja mu starałam się naprawdę wszystko dać. Byłam ciepła, opiekuńcza, a kiedy trzeba było to i szalona i zawsze myślałam, żeby jemu było dobrze. Z tego co wiem to on był kiedyś 3 lata w związku, więc to nie jest tak, że nie potrafi, tylko że nie potrafił ze mną. Mimo tego nie powinnam o sobie myśleć, że jestem nic nie Tobie również dziękuję za miłe słowa:) Tym bardziej, że miałaś podobne doświadczenie, cieszę się, że udało Ci się z nim skończyć. Ja też uważam, że najlepiej ZERO KONTAKTU. Smsy już skasowałam wszystkie, numer telefonu, teraz tylko pozostaje wymazać na zawsze jego maile, zdjęcia, etc...szkoda, że myśli i wspomnień nie da się wymazać, bo one bolą najbardziej Pamiętaj też o tym, że on nic Ci nie obiecywał. Zgodziłaś się na taką relację i zaczęło Ci to przeszkadzać. Nie jesteś w stanie zmienić jego zdania, więc najlepszą decyzją jest niekontynuowanie tej znajomości, bo jej zasady już Ci nie odpowiadają. Podjęłaś świadomą decyzję i nie ma sensu nikogo obwiniać. Z czasem poznasz kogoś, kto nie będzie podobny do niego, ale również Cię czymś zainteresuje. Dałaś z siebie dużo i pamiętaj, że jeszcze kiedyś obdarzysz kogoś tymi dobrymi uczuciami Wspomnień nikt Ci nie zabierze i nikt nie każe Ci ich wymazywać. Dzięki temu, będziesz miała co wspominać, gdy będziesz już starą babcią Byłam również w takiej relacji i mocno się zaangażowałam, prawie się wyprowadziłam do stolicy, żeby być bliżej niego. Wtedy podjęłam bardzo dużo pochopnych decyzji, które odbijają się mi czkawką do dzisiaj. Na moje szczęście do wyprowadzki nie doszło, bo gdy się o tym dowiedział, bardzo szybko "związek" się zakończył, bo też nie był gotowy. Jeżeli facet mówi, że nie chce się angażować, bo nie jest gotowy (bla, bla, bla), to znaczy że chce tylko seksu, tylko ładnie ubiera to w słowa. Wtedy mamy wybór, albo wchodzimy w to bez oczekiwań, że kiedyś się zaangażuje, albo ucinamy kontakt, zanim na dobre się zacznie. Jakoś mniej chyba wtedy to wszystko boli Gazela TV without TV 17 Odpowiedź przez Limos 2013-08-20 22:15:34 Limos Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-12 Posty: 43 Wiek: 26 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:blue_iris napisał/a:Fanty, no cóż, daruję sobie. Chociaż tej jednej książki już nigdzie nie dostanę, była unikatowa, bo z autografem pisarza:(Albo pogodzisz się ze stratą tej książki, albo poprosisz go o jej zwrot. Skoro zna adres to może ją jeśli nie chcesz (nie czujesz się na siłach?) odebrać książki osobiście, to zawsze możesz poprosić o jej Ci na niej zależy, to działaj chybko, bo im więcej czasu upłynie, tym trudniej będzie Ci zebrać się i zgłosić się po jej zwrot...Odwagi 18 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 16:17:36 Ostatnio edytowany przez blue_iris (2013-08-21 16:19:11) blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:Pamiętaj też o tym, że on nic Ci nie obiecywał. Zgodziłaś się na taką relację i zaczęło Ci to rację, on mi nic nie obiecywał. Ale zachowywał się jakby chciał czegoś więcej, na początku się starał. Może z czasem stwierdził, że nie jestem tą, której szukał, ale że fajnie się będzie jeszcze razem "pobawić" przez jakiś napisał/a:Wspomnień nikt Ci nie zabierze i nikt nie każe Ci ich wymazywać. Dzięki temu, będziesz miała co wspominać, gdy będziesz już starą babcią Lubię to pozytywne myślenie u Ciebie;)Saligia napisał/a:Byłam również w takiej relacji i mocno się zaangażowałam, prawie się wyprowadziłam do stolicy, żeby być bliżej niego. Wtedy podjęłam bardzo dużo pochopnych decyzji, które odbijają się mi czkawką do dzisiaj. Na moje szczęście do wyprowadzki nie doszło, bo gdy się o tym dowiedział, bardzo szybko "związek" się zakończył, bo też nie był Nikomu nie życzę, żeby spotkał takiego faceta. Tacy potrafią tylko ranić i nic więcej. Dobrze chociaż, że nie doszło do tej przeprowadzki, bo pewnie pluła byś sobie teraz w brodę. Ja muszę też przyznać, że podczas znajomości z nim olałam parę osób. Między innymi moją dobrą koleżankę, bo nie miałam dla niej czasu, tylko spędzałam go z nim. Teraz bardzo się staram naprawić moje relacje z nią. Mam nadzieję, że się uda, bo zależy mi na napisał/a:Dokładnie, jeśli nie chcesz (nie czujesz się na siłach?) odebrać książki osobiście, to zawsze możesz poprosić o jej Ci na niej zależy, to działaj chybko, bo im więcej czasu upłynie, tym trudniej będzie Ci zebrać się i zgłosić się po jej zwrot...Odwagi Chyba sobie daruję jednak tę książkę Limos, bo ja wiem, że jak będę prosiła o odesłanie jej to on się wymiga i poprosi o spotkanie, żeby osobiście oddać. Wtedy znowu użyje swoich sztuczek i się złamię, a tego bym nie napisał/a:Spodziewaj się jakiegoś kontaktu z jego strony za parę Nie myliłaś się. Właśnie dzisiaj po prawie 2 tyg ciszy napisał mi smsa. Chyba wiedział, że coś jest na rzeczy, że nie odpisuje i się nie odzywam. Napisał, że ma dla mnie zaproszenie na wieczór muzyczny i chciałby ze mną pójść...o co tutaj chodzi? 19 Odpowiedź przez 123Annie123 2013-08-21 16:48:27 123Annie123 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-15 Posty: 108 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Odpisał, bo się wystraszył Twojego milczenia. Wiem, że teraz jest Ci bardzo ciężko. Ale wierz mi, później będzie już tylko lepiej Nie daj się znowu nabrać. Jesteś bogatsza teraz o nowe doświadczenie, więc wykorzystaj to i nie pozwól, aby historia się powtórzyła 20 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 16:56:43 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??123Annie123 ale dlaczego wystraszył się mojego milczenia skoro tak mało dla niego znaczę? Boi się, że nie będzie mnie mógł dalej wykorzystywać? Jest mi ciężko, męczę się, bo bardzo bym chciała z nim pójść na ten wieczór muzyczny, znowu go zobaczyć. Tylko, że on już przegiął strunę pisząc mi tyle przykrych rzeczy, że nie potrafię mu zaufać i nie chcę. A ewidentnie on gra teraz na moich emocjach. 21 Odpowiedź przez 123Annie123 2013-08-21 17:05:52 123Annie123 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-15 Posty: 108 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Skoro gościu gra na Twoich emocjach, to odsuń się od niego i nie pozwalaj na dalsze cierpienie. Znajdziesz kogoś, kto będzie Cię szanował, ale aby tak było, musisz zacząć od siebie. Czego mu brakuje? A czego pragnie większość facetów...? 22 Odpowiedź przez Limos 2013-08-21 17:17:46 Limos Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-12 Posty: 43 Wiek: 26 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Limos napisał/a:Dokładnie, jeśli nie chcesz (nie czujesz się na siłach?) odebrać książki osobiście, to zawsze możesz poprosić o jej Ci na niej zależy, to działaj chybko, bo im więcej czasu upłynie, tym trudniej będzie Ci zebrać się i zgłosić się po jej zwrot...Odwagi Chyba sobie daruję jednak tę książkę Limos, bo ja wiem, że jak będę prosiła o odesłanie jej to on się wymiga i poprosi o spotkanie, żeby osobiście oddać. Wtedy znowu użyje swoich sztuczek i się złamię, a tego bym nie napisał/a:Spodziewaj się jakiegoś kontaktu z jego strony za parę Nie myliłaś się. Właśnie dzisiaj po prawie 2 tyg ciszy napisał mi smsa. Chyba wiedział, że coś jest na rzeczy, że nie odpisuje i się nie odzywam. Napisał, że ma dla mnie zaproszenie na wieczór muzyczny i chciałby ze mną pójść...o co tutaj chodzi?Możesz to wykorzystać jako pretekst do odzyskania książki ALBO odpuść sobie już tak zupełnie... i nie martw się, jesteś wystarczająco silna, żeby sobie z tym poradzić - już właściwie zdiagnozowałaś "problem", a to przynajmniej pół drogi do sukcesu teraz tylko zdecyduj, w którą stronę idziesz i trzymaj się tego kierunku, a z czasem zobaczysz, jak wiele zyskałaś. 23 Odpowiedź przez Milenaa 2013-08-21 17:24:36 Milenaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 15 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Z własnego doświadczenia wiem jak facet poczuje, że kobieta jakoś się oddala jest poza jego zasięgiem wtedy się stara ( nie koniecznie kocha). Zależy też od wieku, chociaż koleżanka ma znajomego i ja też go znam, który ma 40 lat! i jeszcze nie dorósł do miana prawdziwego mężczyzny. Interesują go tylko związki bez angażowania się uczuciowo....tak żeby mile spędzić czas, a później jest to aby mężczyzna był szczery i szanował kobietę....sama to sobie powtarzam hmm...nie zawsze dociera. 24 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 18:03:46 Ostatnio edytowany przez blue_iris (2013-08-21 18:04:53) blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? 123Annie123 napisał/a:Czego mu brakuje? A czego pragnie większość facetów...?To zdaje się oczywiste czego mu brakuje. Tylko on chyba nie zaprasza mnie licząc, że potem pójdę z nim do łóżka? Czyżby był tak naiwny lub pewny siebie? Poza tym 123Annie123 wydaje mi się, że on gdyby chciał kogoś znaleźć do seksu to by sobie znalazł. Jest przystojny, inteligentny, więc co za problem iść do klubu i jakąś "wyrwać"? Po co on pisze, zabiega skoro może mieć łatwiejszy "łup", bo nieraz już widziałam jak go kobiety pożerają wzrokiem i najchętniej same by mu do łóżka weszły. A on się uwiesił na napisał/a:Możesz to wykorzystać jako pretekst do odzyskania książki ALBO odpuść sobie już tak zupełnieNie pójdę Limos na ten wieczór, więc książki też nie odzyskam:( Za bardzo się boję, że znowu kiedy go ujrzę to uczucia odżyją. Co z oczu to z serca, czyż nie? A jak się z nim nie spotykam to mniej napisał/a:Z własnego doświadczenia wiem jak facet poczuje, że kobieta jakoś się oddala jest poza jego zasięgiem wtedy się stara ( nie koniecznie kocha).poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Kobieta myśli, że jak facet dzwoni, pisze smsy to znaczy, że się stara i o niej myśli. Wtedy zaczyna się zastanawiać, że może mu na niej zależy, a może ją nawet kocha? I to jest niezwykle błędne myślenie. 25 Odpowiedź przez Saligia 2013-08-21 18:13:28 Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Chyba sobie daruję jednak tę książkę Limos, bo ja wiem, że jak będę prosiła o odesłanie jej to on się wymiga i poprosi o spotkanie, żeby osobiście oddać. Wtedy znowu użyje swoich sztuczek i się złamię, a tego bym nie napisał/a:poruszyłaś bardzo ważną kwestię. Kobieta myśli, że jak facet dzwoni, pisze smsy to znaczy, że się stara i o niej myśli. Wtedy zaczyna się zastanawiać, że może mu na niej zależy, a może ją nawet kocha? I to jest niezwykle błędne sama sobie rozwiałaś swoje wątpliwości Mam wrażenie, że wiesz o co chodzi, ale emocje biorą górę i ciągle "masz nadzieję". blue_iris napisał/a:Boi się, że nie będzie mnie mógł dalej wykorzystywać?Dokładnie tak jest, może niekoniecznie się boi, tylko tak na chłopski rozum: facet ma fajną dziewczynę z którą miło spędza czas bez angażowania się, to dlaczego miałby z tego rezygnować, trochę po czaruje i znowu będzie miał to co chce. Limos napisał/a:Możesz to wykorzystać jako pretekst do odzyskania książki ALBO odpuść sobie już tak zupełnie... i nie martw się, jesteś wystarczająco silna, żeby sobie z tym poradzić - już właściwie zdiagnozowałaś "problem", a to przynajmniej pół drogi do sukcesu teraz tylko zdecyduj, w którą stronę idziesz i trzymaj się tego kierunku, a z czasem zobaczysz, jak wiele Gazela TV without TV 26 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 18:52:29 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:Powyżej sama sobie rozwiałaś swoje wątpliwości Mam wrażenie, że wiesz o co chodzi, ale emocje biorą górę i ciągle "masz nadzieję".Jest tak jak piszesz. Sęk w tym, że ja zawsze myślałam, że jestem rozsądna i na taki układ nie pójdę. Ale widać emocje u mnie grają dużą rolę i nie potrafię ich "wyciszyć". Boję się też, że on może sobie znaleźć za chwilę inną i ja to porządnie odchoruję. Wiem, to głupie, ale tak napisał/a:Dokładnie tak jest, może niekoniecznie się boi, tylko tak na chłopski rozum: facet ma fajną dziewczynę z którą miło spędza czas bez angażowania się, to dlaczego miałby z tego rezygnować, trochę po czaruje i znowu będzie miał to co logiczne;) Najgorsze jest to, że ja sobie z tego całkowicie zdaję sprawę, ale mimo to jakoś mnie do niego ciągnie...tutaj po prostu potrzebny jest czas, żeby o nim zapomnieć. Czas leczy rany i to jest chyba najlepszy sposób. A jak Ty sobie radziłaś po rozstaniu z tamtym facetem? Bo pewnie nie od razu zapomniałaś. Nie kusiło Cię na początku, żeby do niego napisać/zadzwonić?Jest jeszcze jedno co mnie zastanawia- on twierdzi, że nigdy nie spotykał się ze mną TYLKO dla seksu. A ja nigdy nie mogłam tego sprawdzić. A co jeśli okazałoby się, że jemu chodzi o moje towarzystwo, lubi mnie? Tutaj to są tylko rozmyślania, bo ja bym na pewno się z nim nie spotykała tylko jako koleżanka, bo jednak to by za bardzo bolało teraz. Ale i tak jestem ciekawa. 27 Odpowiedź przez Saligia 2013-08-21 19:11:00 Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Moja droga, a co on miał Ci powiedzieć? Czy gdyby powiedział, że chodzi tylko o seks, to chciałabyś się z nim spotykać? Oczywiście, to też nie jest tak, że chodzi TYLKO o seks, bo gdyby tak to byś to wyczuła. Miło spędzaliście razem czas, a seks był dodatkiem. Nikt też nie mówi, że on Cię nie lubi. Na pewno polubił Twoją osobę, skoro chciał się z Tobą spotykać. Czy Ty się spotykasz z ludźmi których nie lubisz? Mam nadzieję, że nie pójdziesz moją drogą, bo nie jestem z niej dumna. Bardzo odchorowałam tę znajomość, bo jeszcze przez rok się łudziłam, że będziemy jednak razem, w tym czasie jednak spotykałam się z innymi mężczyznami (on odzywał się średnio raz w miesiącu, ale się nie spotykaliśmy). Spotkania z innymi miały go "ukarać" (chociaż on o tym nawet nie wiedział), takie miałam wtedy chore myślenie. Miło spędzałam z nimi czas z tymi innymi facetami, a seks był tylko dodatkiem. Gdy zaczynali się angażować, uciekałam. Robiłam to samo co on, tylko że innym. Od roku jestem całkiem sama. Nie chcę już ranić innych, dlatego katuję siebie Gdy poczujesz w głębi siebie, że już nic z tego nie będzie, wtedy odpuścisz. Dopóki będzie się tliła w Tobie nadzieja, będziesz wymyślać nadal coraz to nowsze pytania i wzbudzać w sobie wątpliwości Gazela TV without TV 28 Odpowiedź przez Limos 2013-08-21 19:36:06 Limos Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-12 Posty: 43 Wiek: 26 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Limos napisał/a:Możesz to wykorzystać jako pretekst do odzyskania książki ALBO odpuść sobie już tak zupełnieNie pójdę Limos na ten wieczór, więc książki też nie odzyskam:( Za bardzo się boję, że znowu kiedy go ujrzę to uczucia odżyją. Co z oczu to z serca, czyż nie? A jak się z nim nie spotykam to mniej kobiety jeśli czujesz, że faktycznie nie podołasz i emocje wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem, to lepiej będzie, jak sobie odpuścisz...Tylko z drugiej strony szkoda, bo uczucie(a?) minie/ą, a książka by pozostała 29 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 21:28:32 Ostatnio edytowany przez blue_iris (2013-08-21 21:29:26) blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:Moja droga, a co on miał Ci powiedzieć? Czy gdyby powiedział, że chodzi tylko o seks, to chciałabyś się z nim spotykać?Pewnie, żebym się wtedy z nim nie spotykała. Jednak na początku znajomości (kiedy jeszcze nie sypialiśmy razem) powiedział mi, że on nie szuka kobiety tylko do łóżka i nigdy nie miał przygód na jedną noc. Znam go trochę i myślę, że nie kłamał. Po prostu po jakimś czasie może zdał sobie sprawę, że nic między nami nie będzie, bo się nie zakochał, ale pozostał fakt, że spędziliśmy ze sobą trochę czasu i pewnie dobrze spędza ze mną czas. Tutaj tylko pozostaje pytanie czy da się ciągnąć relację koleżeńską, jeśli ktoś już wcześniej ze sobą sypiał czy lepiej sobie dać spokój. Ja uznałam, że lepsza ta druga napisał/a:Bardzo odchorowałam tę znajomość, bo jeszcze przez rok się łudziłam, że będziemy jednak razem, w tym czasie jednak spotykałam się z innymi mężczyznami (on odzywał się średnio raz w miesiącu, ale się nie spotykaliśmy). Spotkania z innymi miały go "ukarać" (chociaż on o tym nawet nie wiedział), takie miałam wtedy chore myślenie. Miło spędzałam z nimi czas z tymi innymi facetami, a seks był tylko dodatkiem. Gdy zaczynali się angażować, uciekałam. Robiłam to samo co on, tylko że też miałam taki pomysł, żeby się zacząć od razu spotykać z innymi mężczyznami. Jednak wiem, że pewnie jego by to nie ruszyło, nawet jakby się dowiedział. Kiedyś go zapytałam co by było gdybym się zaczęła spotykać z innymi, a on mi na to, że to moja sprawa i że nic nie stoi mi na przeszkodzie. Zabolało mnie to. Tak samo próbowałam w nim wzbudzić parę razy zazdrość, ale też nic za bardzo nie wskórałam, obrócił to za każdy raz w żart, bo przecież cytuję "nikt mu nie dorówna". I jeszcze jest kwestia, że nie jestem typem "łamaczki męskich serc", więc nie chciałabym krzywdzić innych facetów, dlatego, że ten jeden skrzywdził napisał/a:Od roku jestem całkiem sama. Nie chcę już ranić innych, dlatego katuję siebie A dalej nie możesz o nim zapomnieć? Dlatego jesteś sama czy po prostu nie trafiłaś na nikogo kto by Cię zainteresował na dłużej? Uwierz, że czasami samotność jest lepsza od takich dziwnych relacji, bo przynajmniej nie cierpisz. Mnie samej było zawsze dobrze, z facetami różnie bywało, ale generalnie zawsze po rozstaniach leczyłam długo zranione napisał/a:Echhh kobiety jeśli czujesz, że faktycznie nie podołasz i emocje wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem, to lepiej będzie, jak sobie odpuścisz...Tylko z drugiej strony szkoda, bo uczucie(a?) minie/ą, a książka by pozostała Ja byłam przekonana Limos, że jesteś kobietą;D ale to "Echhh kobiety" mnie zupełnie zaskoczyło:)) To dobrze, że jest jakiś męski punkt widzenia na to wszystko. Ogólnie książki mi strasznie szkoda, bo ten autograf był dla mnie dosyć cenny. Jednak w tym momencie sobie nie wyobrażam z nim spotkać. Chyba, że się zgodzi mi ją jednak wysłać, ale na razie z nim nie rozmawiam... 30 Odpowiedź przez Saligia 2013-08-21 22:01:40 Saligia Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-12 Posty: 285 Wiek: 27 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Kiedyś go zapytałam co by było gdybym się zaczęła spotykać z innymi, a on mi na to, że to moja sprawa i że nic nie stoi mi na on może też się spotykać z innymi, i to jego sprawa bo nic nie stoi mu na przeszkodzie. Tak ja to widzę. blue_iris napisał/a:A dalej nie możesz o nim zapomnieć? Dlatego jesteś sama czy po prostu nie trafiłaś na nikogo kto by Cię zainteresował na dłużej? Uwierz, że czasami samotność jest lepsza od takich dziwnych relacji, bo przynajmniej nie cierpisz. Mnie samej było zawsze dobrze, z facetami różnie bywało, ale generalnie zawsze po rozstaniach leczyłam długo zranione historia już dawno jest nieaktualna, bo minęły ponad 3 lata, czyli byłam w Twoim wieku, gdy się to wszystko działo Sama jestem z zupełnie innych powodów, a trafiałam na bardzo fajnych facetów. Nawet miałam dobre nastawienie by tworzyć związki, ale mój emocjonalny dystans szybko zamrażał te relacje Ot, taki mały defekt Po trzech latach emocjonalnej pustki ciężko powiedzieć, że nie cierpię, ale to już zupełnie inna historia opisana w moim wątku. Co z zaproszeniem na wieczór muzyczny? Gazela TV without TV 31 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-21 22:27:20 Ostatnio edytowany przez blue_iris (2013-08-21 22:30:31) blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Saligia napisał/a:Czyli on może też się spotykać z innymi, i to jego sprawa bo nic nie stoi mu na przeszkodzie. Tak ja to tak to wygląda jak piszesz. Na razie nikogo nie ma, więc spotyka się ze mną, ale myślę, że jeśli jakaś inna kobieta by go zainteresowała na tyle, by stworzyć z nią coś głębszego to bym po prostu poszła w odstawkę. No chyba, żeby mu się z nią nie układało to bym była "kołem zapasowym", żeby się mógł komuś wyżalić. On ma parę koleżanek i kiedyś mi powiedział, że jedna z nich go kiedyś odwiedziła u niego w mieszkaniu, że go pocałowała i pewnie wylądowaliby w łóżku gdyby nie powiedział "stop" (ta sytuacja miała miejsce jakieś 2 miesiące temu, czyli gdy byliśmy razem) Nie uwierzyłam mu w tę historię, ale później zastanawiałam się po co mi to powiedział? Czy, żeby wzbudzić zazdrość? Ale przecież mnie nie kocha, więc to odpada...więc może żeby mi udowodnić, że jest fair w stosunku do mnie? Ale przecież ogólnie to on nie jest fair...Saligia napisał/a:Tamta historia już dawno jest nieaktualna, bo minęły ponad 3 lata, czyli byłam w Twoim wieku, gdy się to wszystko działo Sama jestem z zupełnie innych powodów, a trafiałam na bardzo fajnych facetów. Nawet miałam dobre nastawienie by tworzyć związki, ale mój emocjonalny dystans szybko zamrażał te relacje Ot, taki mały defekt Po trzech latach emocjonalnej pustki ciężko powiedzieć, że nie cierpię, ale to już zupełnie inna historia opisana w moim ta emocjonalna pustka jest wynikiem tej relacji sprzed ponad 3 lat czy zawsze taka byłaś? Z ciekawości przeczytałam Twój wątek o samotności i trochę jesteś podobna do mnie. Mało jeszcze w życiu przeżyłam, ale generalnie też mi dużo rzeczy "umknęło". Też potrafię stwarzać dystans do ludzi, nie mogę się otworzyć. No i depresja, też coś o tym wiem. Ale to chyba pogaduchy na innym wątku:)Saligia napisał/a:Co z zaproszeniem na wieczór muzyczny?On wie, że ja kocham muzykę i dlatego pewnie ten pomysł z wieczorem muzycznym. I to, że załatwił dwa bilety dla nas jest miłe. Pytanie tylko czy rzeczywiście załatwił je dla mnie i dla niego czy po prostu nie miał z kim iść. Chociaż z drugiej strony ma dużo znajomych to sama już nie wiem. W każdym razie nie idę na niego, nie mam siły się z nim spotkać, muszę sobie wszystko poukładać od nowa...przede wszystkim w głowie... 32 Odpowiedź przez Limos 2013-08-21 22:59:11 Ostatnio edytowany przez Limos (2013-08-21 22:59:46) Limos Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-12 Posty: 43 Wiek: 26 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? blue_iris napisał/a:Limos napisał/a:Echhh kobiety jeśli czujesz, że faktycznie nie podołasz i emocje wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem, to lepiej będzie, jak sobie odpuścisz...Tylko z drugiej strony szkoda, bo uczucie(a?) minie/ą, a książka by pozostała Ja byłam przekonana Limos, że jesteś kobietą;D ale to "Echhh kobiety" mnie zupełnie zaskoczyło:)) To dobrze, że jest jakiś męski punkt widzenia na to wszystko. Ogólnie książki mi strasznie szkoda, bo ten autograf był dla mnie dosyć cenny. Jednak w tym momencie sobie nie wyobrażam z nim spotkać. Chyba, że się zgodzi mi ją jednak wysłać, ale na razie z nim nie rozmawiam...Cieszę się, że mogłem Cię miło (?) rozczarować Masz rację, poukładaj to sobie wszystko w głowie na spokojnie, BEZ EMOCJI, tylko z drugiej strony nie zwlekaj z tym za długo, bo skoro chcesz urwać z nim kontakt, to tak, jak pisałem wcześniej: im dłużej to trwa, tym ciężej będzie Ci zdecydować się na jakieś działania w celu odzyskania książki 33 Odpowiedź przez alone 2013-08-25 13:26:13 alone Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-03 Posty: 89 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??Blue Iris historia bardzo podobna do mojej... Niestety ja się męcze już 5 miesiąc,żeby zapomnieć o nim a dzieje się tak,że każdego dnia o nim myśle i mam wybuchy niekontrolowanego płaczu. Mimo,że ten mój też mi niczego nie obiecywał ja mam po prostu złamane serce... 34 Odpowiedź przez taka tam 2013-08-25 17:00:07 Ostatnio edytowany przez taka tam (2013-08-25 17:09:47) taka tam Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-25 Posty: 14 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój??.... 35 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-25 18:20:52 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? alone napisał/a:Blue Iris historia bardzo podobna do mojej... Niestety ja się męcze już 5 miesiąc,żeby zapomnieć o nim a dzieje się tak,że każdego dnia o nim myśle i mam wybuchy niekontrolowanego płaczu. Mimo,że ten mój też mi niczego nie obiecywał ja mam po prostu złamane serce...Gdybyś chciała się wyżalić to zawsze możesz pisać na mojego maila, chętnie Cię "wysłucham", a sama może też dostanę jakąś radę;)Nie jest łatwo zapomnieć o kimś tak hop siup. Ja akurat do wszystkiego podchodzę bardzo emocjonalnie, co mi nie ułatwia sprawy:( Stanęło na tym, że odpisałam mu na jednego smsa, ale dalej nie zamierzam się odzywać. Już czuję straszne uczucie, po prostu jestem nerwowa, gdy nie mam wiadomości od niego i nie wiem co u niego słychać...mam wrażenie, że w moim sercu jest jakaś pustka, której nie zapełni na razie nic i nikt, obawiam się, że nowa znajomość też tu nie pomoże, bo to nie będzie tak, MIŁO mnie rozczarowałeś:) I dzięki za radę odnośnie książki, napiszę do niego w przyszłym tygodniu o jej zwrot i zobaczymy co on na to. 36 Odpowiedź przez alone 2013-08-27 12:15:51 alone Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-03 Posty: 89 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Tu jest zarys mojej cóż teraz to się przestał odzywać sam z siebie pod pretekstem jaki to nie jest zajęty. Ostatnio wysłał mi smsa,że nie może mi zagwarantować że ta intenstywność się zmieni i myślał że jeśli kontakt jest skromny to mnie to psychicznie nie męczy... oraz " nie jest to zapewne kontkat ktory gwarantowałby ze cos miedzy nami musi sie wydarzyc ale ja tez nie chce naciskać."Tyle,że on od początku wiedział ze mi na nim zalezy bo mu to wyraźnie powiedziałam. Teraz mi się wydaje że podczas gdy ja za nim tęsknie on zabawia się z inna w tym czasie ;[ 37 Odpowiedź przez blue_iris 2013-08-27 23:26:45 blue_iris Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-16 Posty: 56 Wiek: 22 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? alone napisał/a: Tu jest zarys mojej cóż teraz to się przestał odzywać sam z siebie pod pretekstem jaki to nie jest zajęty. Ostatnio wysłał mi smsa,że nie może mi zagwarantować że ta intenstywność się zmieni i myślał że jeśli kontakt jest skromny to mnie to psychicznie nie męczy... oraz " nie jest to zapewne kontkat ktory gwarantowałby ze cos miedzy nami musi sie wydarzyc ale ja tez nie chce naciskać."Tyle,że on od początku wiedział ze mi na nim zalezy bo mu to wyraźnie powiedziałam. Teraz mi się wydaje że podczas gdy ja za nim tęsknie on zabawia się z inna w tym czasie ;[alone- rozumiem Cię, sytuacja bardzo podobna do mojej oprócz paru detali. Jeśli chcesz pogadać to pisz na mojego maila, bo wiadomo- na forum też nie będziemy wszystkiego pisać ze szczegółami;) 38 Odpowiedź przez Leni 2013-08-28 08:04:11 Leni Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-25 Posty: 131 Wiek: 52 Odp: Czy jest sens to ciągnąć czy dać sobie spokój?? Wiem co to jest, jakie są Twoje uczucia , ale nie zapominaj,że masz jedno życie i musisz je przeżyć jak najlepiej dla siebie. Ulokowałaś swoje uczucia w niewłaściwym miejscu i nie jestem pewna czy wiesz dlaczego. Może potrzeba kochania kogoś , może samotność, może, może....Ja jestem w tej chwili w jeszcze trudniejszej sytuacji bo mieszkam z człowiekiem, którego kocham i tak kocham pierwszy raz w swoim długim życiu. Człowiek poznany na internecie. Znajomość z zaledwie 7 miesięcy. To on pierwszy powiedział,ze mnie kocha. To on chciał jak najszybciej ze mną być na co dzień, to on obsypywał mnie wszystkim co najlepsze. Trzeba dużo siły aby móc wszystkiemu sprostać. Byłam rozbita psychicznie tylko 4 dni i wiem ,ze muszę być twarda ,tak jest lepiej dla mnie. To nie jest egoizm, to jest zdrowa miłość do samej siebie. To my jesteśmy najważniejsi. Bardzo szybko znalazłam pracę, z czasem znajdę sobie mieszkanie i wszystko potoczy się dalej. Boli jak cholera ale tego nie da się przeskoczyć, nie ma na to leku. Trzeba żyć dalej a życie przynosi wiele niespodzianek. Przeczytaj mój post- dwa światy-Już nie jestem , nie myślę dlaczego , żyję i czekam co czas przyniesie. Każdy ma swoje przeznaczenie. Zacznij iść z nurtem rzeki życia, nie walcz bo to zabiera Ci siłę. Bądż ciekawa swojej dalszej drogi i kazdego dnia kiedy się obudzisz , pomyśl sobie--ciekawa jestem co jest zapisane w mojej księdze życia na dzień dzisiejszy. To jest mój sposób na życie od 2 lat. Przeżyłam wiele i jeszcze wiele się wydarzy , ale patrzę już na wszystko spokojnie , z emocjami ale zdrowymi emocjami. Wyzbądz się rozżalenia typu---dlaczego to ja, dlaczego....To nic nie daje, osłabia Twoją psychikę i ściąga Cię w otchłań. Ja nauczyłam się przez lata takiego filozoficznego podejścia do zycia. Pewnie ,że szokuja mnie sprawy , które w pierwszym momencie nie są zrozumiałe. Pewnie ,ze czasem myślę dlaczego tak wiele złego na jedną duszę. Wiem ,ze nie mogę się zatrzymywać i ciągle rozpaczać jak mi zle. Idę do przodu bo życie i czas tez się nie zatrzymuje. Tak miało być a będzie to, co ma być. Może zbyt chaotycznie to napisałam, przepraszam , ale się spieszę. 3maj się i idż do przodu, nie ogladaj się za siebie. ... czasu nie cofniesz, czasu nie zatrzymasz, możesz tylko iść z czasem Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Byłam z facetem trzy lata, z czego prawie rok mieszkaliśmy razem. Poznaliśmy się na imprezie. Jak zawsze, początki były świetne, tyle że ja wtedy myślałam jeszcze o byłym i on o tym wiedział. Czas mijał, pokochałam go tak jak on mnie. Był dla mnie bardzo dobry, zależało mu bardzo. Było super, choć czasami wracałam myślami do byłego... Nawet nie wiem, dlaczego, skoro tak mnie skrzywdził. Ja dawałam mu wszystko, całą siebie i dostałam po tyłku. Obecnego kochałam mocno. Pokazywał, że kocha itd. Ja też, ale później przestałam, nie starałam się. On dawał i nie otrzymywał nic w zamian. To zaczęło się, gdy wprowadziliśmy się do mieszkania. Były ciągłe kłótnie, trwało to z pół roku. Ciągła gadanina "a, to rozstańmy się". Szliśmy do znajomych i zaraz się kłóciliśmy. Wdarła się rutyna, przychodziłam z pracy i nic się nie działo. Byliśmy razem, ale żyliśmy osobno, nie rozmawialiśmy o niczym ważnym, o tym, co jest źle, co trzeba naprawić. Chociaż czasami, gdy rozmawialiśmy, to poszło to zaraz w niezapomniane. Nie byłam święta, lecz go nie zdradzałam, nie okłamywałam. Często prowokowałam do kłótni... A on prowokował, bym była bardzo mocno zazdrosna i imprezy kończyły się płaczem i wyzywaniem. W łóżku było bardzo źle, jak stare małżeństwo. Nie miałam ochoty w ogóle na nic, żadnej przyjemności, nic. Wiedziałam, że to się skończy źle, ale to była nasza wina, nie tylko moja. Wiem, że mi nie zależało, bo bałam się po tamtym związku, gdzie starałam się bardzo i nic nie dostawałam. Przykro mi, że musiało spotkać to akurat jego, że po jakimś czasie miałam to wszystko gdzieś - "jest, bo jest, kocha mnie, to mnie nie zostawi" - tak sobie mówiłam. Miałam momenty, że myślałam, że nie wiem, czy my jesteśmy dla siebie. Chociaż były chwile, gdzie byłam szczęśliwa. Ale tylko bywały. On jest jedynakiem i chyba oczekiwał, że będzie miał w domu podane na tacy - tak jak jego mama to zawsze robiła, tak go nauczyła. Wypominał mi nawet to, że obiad jest niepodgrzany. Zauważyłam, że zaczynają interesować go inne kobiety... Przyszedł marzec, moje urodziny - wyprawiłam je, choć oczywiście była kłótnia, bo "nie mam, co robić, tylko wyprawiać durne urodziny". Upokorzył mnie przy znajomych - docinki, głupie teksty. Mówił podobno, gdy mnie nie było przy stole, do moich gości - "nie zdziwcie się, jak nie będziemy ze sobą". Dwa dni później wyjechałam na delegację - szkolenie do mojej nowej pracy, na trzy dni. Wyjechałam w dzień moich urodzin. Wszystko było dobrze, cieszyłam się, bo po kłótni przed wyjazdem pogodziliśmy się i powiedzieliśmy sobie, że będziemy rozmawiać o wszystkim. Drugi dzien mojego szkolenia zmienił się w koszmar. Napisał mi, że to nie ma sensu... Ten SMS fatalnie mnie rozbił. Po tym, jak wyszłam po pracy szkoleniowej, zadzwoniłam do niego - dał mi jasno do zrozumienia, że to już dawno się popsuło, ciągłe kłótnie, brak seksu, rutyna, nudy. Strasznie płakałam. Byłam na szkoleniu sama, nie wiedziałam, co robić. Jak można rozstać się przez telefon, mając 27 lat? To był cios. Trzeci dzień szkolenia był dla mnie tragiczny, nie mogłam się skupić. Przyjechałam do domu, jeden dzień wolny i później praca. Odzywa się ciągle do dziś. Minął już ponad miesiąc, a on pisze, dzwoni, nie wie, czego chce. Najgorszą rzeczą było, jak się dowiedziałam, że po tygodniu spał z inną. Powiedział, że to był wybryk, że żałuje, ale mógł to zrobić, bo nie byliśmy razem. Chciał zapomnieć... Dowiedziałam się o tym po tym, jak się z nim spotykałam i się kochaliśmy. Nasze spotykania były naprawdę super, zaczęliśmy znów rozmawiać itd. A tutaj się dowiaduję, że mnie okłamywał. Ciekawe czy by mi powiedział, bo dowiedziałam się o tym na imprezie, jak on powiedział mojej koleżance, że nie wie, czy bym wróciła do niego, bo zrobił głupotę. Wkurzyłam się i na imprezie spytałam, co takiego zrobił. Wyzwał moją koleżankę i poszedł do domu, przestraszył się. Na drugi dzień rano napisał mi prawdę. Byłam wściekła, ale nie rozumiałam moich uczuć i tego, że i tak chciałam być blisko niego. Pisał, że żałuje bardzo i że chciałby, bym była obok niego... Pojechałam do niego, spaliśmy razem, ale ja cały czas o tym myślałam. Że przyprowadził ją do naszego mieszkania i robił z nią rzeczy obrzydliwe dla mnie, jak o tym pomyślę. Do dziś ze sobą piszemy. Rozmawiamy i jak się u niego widzimy, to też jest super. Seks jest nieziemski, sama nie wiem, czemu tak jest. Ale on nie wie, jaką ma podjąć decyzję, bo się boi, że jak będzie się starał o to, bym wróciła, będzie tak samo źle, jak było. Mam czekać? Powiedział mi, że przecież też może się tak zdarzyć, że kogoś poznam. Wysyła mi głupkowate teksty w stylu "no, może kogoś tam fajnego poznasz", choć sam pisze mi, że nikogo nie szuka. Mam mu pokazać, że mi zależy? Nie rozumiem? Mam dać sobie spokój? Bardzo się boję i też nie jestem pewna tego, czy jak do siebie wrócimy, znów mu się coś nie spodoba i powie "żegnaj". Będę się starać, a on nagle powie, że jednak nie chce wrócić. Boję się takiego ryzyka. To on zawsze pisze pierwszy. Ja boję się pokazać, że mi zależy, bo boje się odrzucenia. Nie chcę cierpieć. Raz daje mi do zrozumienia, że idzie to w dobrą stronę, a zaraz mi pisze, że nie wierzy w nas, że to się nie uda. On sam nie wie, czego chce... A były plany, mieliśmy żyć razem... Dlaczego tak to boli? Nie wiem, czy mam mu ufać, czy się z kimś nie spotyka, czy nie sprowadza kogoś do domu. Nie wiem, czy mogę mu wierzyć. Zmienił się bardzo, nigdy taki nie był, znam go zupełnie innego. Wiem jedno, że nie mogę się sama obwiniać. Ale on to czasami robi dobitnie - wypomina nawet to, co było dwa lata temu. Rozpisałam się trochę, bo nie mogłam tego napisać w małym skrócie. Proszę o jakąś małą pomoc. B. Odpowiedź psycholog Marty Sałatowskiej: Droga B. Prosisz mnie o małą pomoc. Na czym ona miałaby polegać? W czym miałaby Ci pomóc? W twoim związku w ostatnim czasie dużo się wydarzyło. Można by powiedzieć, że wasz kryzys doszedł do punktu kulminacyjnego. Kryzys w związku wcale nie musi być zły, mówi nam on, że coś źle się dzieje między dwoma osobami. Rozwiązania jego zawsze mogą być dwa - rozwój albo rozpad. To znaczy, że wyciągamy lekcje z tego co się wydarzyło między nami i dokonujemy potrzebnych zmian, by było między nami lepiej, bądź podejmujemy decyzję, że nic się nie da zrobić i rozstajemy się. Twój związek jest właśnie na tym etapie. Twój partner już raz podjął decyzję, chociaż nadal się waha. Teraz trzeba sobie odpowiedzieć na pytania: Czy widzisz szanse dla swojego związku? Co chcesz, by w waszym związku coś się zmieniło? Co Ci nie odpowiadało, a co było dobre? Co ty możesz zrobić, zmienić, by między wami było tak, jak chcesz? Powiedzenie mówi, że do tanga trzeba dwojga i mimo że ty będziesz widziała szansę dla was, to jeśli twój partner nie będzie jej widział, to nic zmienisz. Na związku musi zależeć obojgu partnerom. Ty, droga B., masz wpływ tylko na swoją decyzję i na to, czy wierzysz w to, że może wam się udać. Tak jak pisałam już we wcześniejszych artykułach, udany i szczęśliwy związek wymaga dużo zaangażowania od obojga partnerów. Jest to ciągłe dbanie o wspólne relacje. O to, by między partnerami była szczerość, otwartość i zaufanie. Taki związek buduje się przez cały czas. Można by go porównać do ogrodu, który cały czas trzeba pielęgnować, aby był i piękny i zdrowy. Jeśli przestanie się dbać o niego, zaczną wyrastać w nim chwasty, które niszczą to, co piękne. Możesz się zastanowić, czy z waszego związku da się jeszcze stworzyć piękny ogród pełen miłości. Co będzie wam potrzebne do tego? Jakie umiejętności i narzędzia? Jeśli wam obojgu zależy na ratowaniu związku, może warto zastanowić się na terapią par, która może wyposażyć was właśnie w te niezbędne umiejętności. To wszystko zależy od tego, na ile jesteście gotowi, by ratować wasz związek. Na ile ty jesteś gotowa, by wrócić i wybaczyć zdradę. Jeśli zdecydujecie się dokonać zmian w waszej relacji, niezbędnych do stworzenia bliskości między wami, oto kilka wskazówek, dzięki którym łatwiej będzie to osiągnąć. - Znajdźcie odrobiną czasu, by codziennie siebie wysłuchać. - Zajmujcie się jedną sprawą, aż do jej wyjaśnienia, a później już ją zostawcie. Została wyjaśniona. - Rozmawiajcie – mówcie o tym, co was trapi, wam przeszkadza. - Mówcie otwarcie o swoich uczuciach. - Dbajcie o dobrą atmosferę między wami: często się dotykajcie, mówcie czułe słówka, planujcie razem. - Ustalcie, co każdy z was może zrobić dla dobra waszego związku. - Bawcie się – poczucie humoru, śmiech i wygłupy są lekarstwem na wszystko. - Kłóćcie się, ale konstruktywnie - bez obrażania siebie, natomiast z szacunkiem dla was nawzajem. Budowanie udanego związku nie jest takie proste, wymaga dużo wysiłku i wyrzeczeń, ale jeśli osobom na sobie zależy i chcą być razem, to jest to możliwe. Nie zawsze natomiast to się udaje. Czasami tak jest, że niektórych rzeczy, nawyków nie da się zmienić i wtedy dochodzi podjęcia decyzji o rozstaniu i ta decyzja może w niektórych przypadkach być słuszna. Wszystko zależy od partnerów, czy chcą i czy są wstanie budować udany związek. Czy ty, B., i twój partner chcecie tego i czy jesteście na to gotowi? Marta Sałatowska ____________________________________________________________________________________ Potrzebujesz porady psychologa? Masz pytanie dotyczące relacji, które budujesz? Otworzenia się na drugą osobę, nowy związek? Napisz wiadomość pod adres: psycholog@ Na wybrane pytania psycholog Marta Sałatowska odpowie na łamach Gwarantujemy Ci anonimowość. ____________________________________________________________________________________ "Żagle" to pracownia psychologiczna prowadzona przez profesjonalistów, psychologów, psychoterapeutów, socjoterapeutów i pedagogów z wieloletnim doświadczeniem w pracy terapeutycznej indywidualnej i grupowej. Wykorzystuje metody wielu podejść psychoterapeutycznych. W ofercie pracowni jest psychoterapia, warsztaty psychologiczne, treningi umiejętności miękkich oraz szkolenia dla firm i instytucji. Źródło:
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-09-10 14:39:47 fujarka Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-10 Posty: 2 Temat: Jak dać sobie spokój z niedojrzałym facetem? Hej!Piszę na tym forum po raz pierwszy. Śledziłam wiele wątków i widzę, jakim fantastycznym wsparciem się tu obdarzacie, więc pomyślałam sobie, że może i mi przyda się kilka słów - może gorzkich, może otuchy- od babek, które potrafią obiektywnie spojrzeć na sprawę Spotykałam się przez kilka miesięcy z pewnym facetem. Mamy duże grono wspólnych znajomych, często spotykaliśmy się na imprezach i generalnie lubiliśmy się, ale nic więcej. Dla mnie on wydawał się sympatyczny, ale niedojrzały, nie był też do końca w moim typie - po prostu nic nie wskazywało, że cokolwiek między nami "się zadzieje". Ale stało się tak, że zdarzyło nam się kilka razy imprezę skończyć w łóżku. Dla mnie to nic nie znaczyło i powiedziałam mu to wprost zanim do czegoś doszło, on stwierdził, że nie przeszkadza mu taki stan rzeczy, jednak potem dowiedziałam się od przyjaciół, że On poczuł się przeze mnie wykorzystany i że miał nadzieję, że będzie między nami coś więcej. Porozmawialiśmy szczerze na ten temat, On powiedział, że coś do mnie czuje i że chciałby zobaczyć, czy może między nami być coś więcej. Ja po głębszym zastanowieniu też zrozumiałam, że lubię go znacznie bardziej niż zwykłego kolegę i zaczęliśmy się spotykać. On był bardzo słodki, kochany, wspierający, ja trzymałam się nieco na dystans, co mu przeszkadzało i o co się sprzeczaliśmy. Powiedziałam mu w końcu, że nie jest mi łatwo całkiem komuś zaufać, że muszę być pewna tej drugiej osoby, bo bardzo się przywiązuję do ludzi. Jego odpowiedź - "zależy mi na Tobie, wyobrażam sobie związek z Tobą, traktuję Cię poważnie, ale nie wiem, czy Ty mnie też". No i wtedy niestety powiedziałam sobie "wchodzę w to". Zaufałam, zaangażowałam się, zaczęło mi zależeć. Wiele rzeczy zgrzytało między nami, oboje jesteśmy mocno zajęci więc nie widywaliśmy się często, ale jeśli już, to było idealnie, do tego cały czas kontakt telefoniczny. Ale o wspólnych wieczorach w weekend nie było mowy, w końcu zaczęłam mieć wrażenie, że spotykamy się tylko wtedy, kiedy on ma na to ochotę, że zawsze ja musiałam wyjść z inicjatywą, że w pewnym momencie tylko ja się starałam, żeby to jakoś grało. Było kilka szczerych rozmów, po jednej z nich on stwierdził, że to nie ma sensu i że lepiej żebyśmy zostali na stopie koleżeńskiej, bo bardzo mnie lubi i boi się, że inaczej tak się wszystko zepsuje, że nawet nie będziemy ze sobą rozmawiać. Zabolało mnie to, że sobie odpuścił i nawet nie próbował nic naprawić, ale szybko doszłam ze sobą do ładu i starałam się nie przejmować całą sprawą. Wtedy on zaczął znów się odzywać i to tak, jakby nic się nie stało, jakby było jak wcześniej. Teraz wiem, że po prostu zaczął mu przeszkadzać brak zainteresowania, ale ja znów zaczęłam się łudzić, że jeszcze może być dobrze między nami. Taki bylejaki stan trwał dwa miesiące, byliśmy we w miarę stałym kontakcie, on się ze względu na mnie (przynajmniej tak twierdzi) z nikim innym nie spotykał. Gdy zaczęłam rozmowę i zapytałam wprost, na czym stoję, on powiedział, że nie szuka niczego poważnego. W zasadzie wszystko powinno stać się jasne, w końcu wyłożył kawę na ławę, ale oboje byliśmy nieco zawiani i cała ta rozmowa skończyła się w łóżku, od tamtej pory w zasadzie nie rozmawiamy ze sobą. Wiem, że nie jestem dla niego pierwszą lepszą dziewczyną (nie zwodzi mnie ze względu na seks, dla niego to nigdy nie było ważne, bardziej z mojej inicjatywy dochodziło do intymnych sytuacji), że ciągnie nas do siebie, ale z drugiej strony wiem że sama bym się oszukiwała myśląc, że coś z tego może być. Tyle że ciężko mi tak sobie odpuścić, ciągle mam ochotę złapać za telefon, napisać, zacząć rozmowę. Wiem, że będziemy skazani na widywanie się wśród znajomych i nie wiem jak mam się wtedy zachować. Powiedzcie dziewczyny, jak wy radziłyście sobie z takimi głupimi "rozstaniami".Pozdrawiam:) 2 Odpowiedź przez adamajkis 2014-09-10 15:07:29 adamajkis Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-04-29 Posty: 2,388 Odp: Jak dać sobie spokój z niedojrzałym facetem? Ale ja nie widzę u tego faceta niedojrzałości. Widzę za to u Ciebie ciągły rozdźwiek, w tym co mówisz i w tym co się działo. 1. Piszesz, że wychodziło na to, że spotykaliście się wtedy kiedy on chciał, ale inicjatywa spotkań wychodziła od Ciebie. 2. Poźniej twierdzisz, że chcesz poważnego związku, ale po usłyszeniu, że nie traktuje Cie poważnie poszliście do łózka. 3. Pomimo, że Cię zlewa wmawiasz sobie, że jesteś dla niego ważna i nadal masz ochotę się z nim tu jest niedojrzały? Mów mi Filip 3 Odpowiedź przez fujarka 2014-09-10 16:15:17 fujarka Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-09-10 Posty: 2 Odp: Jak dać sobie spokój z niedojrzałym facetem?Chodziło mi o to, że on sam z siebie rzadko coś proponował, inicjatywa wychodziła ode mnie, a on ewentualnie na coś przystawał kiedy mu to było wygodne. Co do pójścia do łóżka, to było głupie i zdaję sobie z tego sprawę, ale stało się i już nic na to nie poradzę. I nie wmawiam sobie, że jestem dla niego ważna, to za dużo powiedziane. Gdybym była, to pewnie jakoś byśmy się dogadali:) napisałam, że nie jestem dla niego pierwszą lepszą koleżanką, bo widzę jak się zachowuje w stosunku do innych dziewczyn. Nie wiem kim dla niego teraz jestem i nie chcę dopisywać sobie do tego żadnych teorii. Nadal mam ochotę się z nim spotykać, bo dalej coś do niego czuję, to chyba normalne. Nie żyję nadzieją, że coś z tego będzie, po prostu jeszcze nie "przebolałam" sprawy i liczyłam na jakieś rady jak przejść przez ten stan pośredni:) 4 Odpowiedź przez Elle88 2014-09-10 16:31:15 Elle88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-01 Posty: 13,254 Odp: Jak dać sobie spokój z niedojrzałym facetem? Fujarko, trochę to wygląda jakby facet chciał mieć ciastko i zjeść ciastko: czyli mieć luźną niezobowiązująca relację z Tobą, od czasu do czasu seks -czemu nie? A to, że wcześniej mówił, że chce związku - może naprawdę tak myślał, tylko rzeczywistość go przerosła. Potem nie wiedział jak się z tego wycofać i wypalił, że nie chce niczego jak będziesz uważałam, ale na to, że facet z dnia na dzień dojrzeje do czegoś na coś nie jest wewnętrznie gotowy jest bardzo mało prawdopodobna, pomimo chęci zapewne z obydwu stron. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witaj! Spotkałam się kiedyś z opinią, że między kobietą i mężczyzną nie istnieje relacja czysto przyjacielska. Zastanawiałam się nad tym i, szczerze mówiąc, trudno jest mi się jednoznacznie opowiedzieć za lub przeciw. Prawdą jest jednak, że im dłużej przebywamy z daną osobą, tym czujemy z nią bliższą więź i tym bardziej ją lubimy. Być może Twoja koleżanka nie do końca zdaje sobie sprawę z własnych uczuć, mówiąc, że Ciebie kocha, ale nie chce być z Tobą. Być może większy dystans, mniejsza częstotliwość spotkań pozwoliłyby jej rozeznać się we własnych uczuciach. Jeśli jednak okaże się, że z jej strony nie ma szans na inną relację niż przyjacielska, pozostaje Ci jedynie zaakceptować jej decyzję i zastanowić się, czy jesteś w stanie być blisko niej, jednak nie będąc z nią. Przyznam, że to trudne i bolesne wyzwanie. Cóż, najlepszą radą, choć zdaję sobie sprawę, że nie łatwą do zrealizowania, jest koncentracja na własnych potrzebach i własnym rozwoju. Postaraj się żyć swoim życiem, realizować swoje pasje. Niewykluczone, że niebawem spotkasz kogoś, kto zawróci Ci w głowie i zapomnisz o złamanym sercu. Życie jest pełne niespodzianek i nieskończonych możliwości. A zawody miłosne ... cóż, również bywają cenne, bo dzięki nim uczymy się wiele o sobie, swoich uczuciach i potrzebach, przez co stajemy się dojrzalsi i być może lepiej przygotowani do wejścia w prawdziwie bliską relację z drugą osobą. Pozdrawiam.
Wątek nosi tytuł "Chwila zadumy", ale choć moja historia jest równie smutna jak Wasze, to chciałam Wam powiedzieć, jak się cieszę, bo bardzo mi pomogłyście! Dotarło do mnie, że nie jestem jedyną "przyjaciółką", ciągle szukającą winy w sobie!Mam dwie historie i jeśli tylko chcecie czytać przedstawię je Wam obydwie...Miałam przyjaciółkę, najlepszą, na śmierć i życie. Nasza przyjaźń trwała 22 lata, czyli większość naszego życia. Nie jedno razem przeszłyśmy, niejedno wypiłyśmy i z niejednej rzeczy śmiałyśmy się razem do łez. Nie było dnia, żebyśmy nie rozmawiały przez telefon, nie było tygodnia, żebyśmy się nie przyjaźń skończyła się w dniu mojego ślubu. Powód... banalny: moja najlepsza przyjaciółka postanowiła, że nie może być ze mną w najważniejszym dniu mojego życia, bo MUSI pojechać do swojego chłopaka (z którym właśnie postanowiła być). Moje łzy, błagania i groźby nie tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że robi słusznie ale też utwierdziły ją w przekonaniu, że UWAGA! : TO JA JESTEM SAMOLUBNA i MYŚLĘ TYLKO O SOBIE! No bo jak mogę wymagać od niej, żeby nie pojechała do chłopaka, którego (prawdopodonie) kocha~?!Świat mi się zawalił. Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam załamana nie tylko dlatego, że jej wtedy ze mną nie będzie, ale też dlatego, że chciała, żebym czuła się tej pory nie wierzę, że istnieje coś takiego jak przyjaźń, nie używam tego słowa. Mam wiele znajomych, z którymi spędzam czas i na ktorych mogę liczyć, ale nikogo i nigdy nie nazwę już swoją historia dotyczy mojej koleżanki, która uważa mnie za swoją przyjaciółkę. Dla odmiany znamy się 8 razy ocierałam jej łzy z twarzy, wiele razy nadstawiałam za nią karku. Była mi bliska, bo zawsze powtarzała, że mogę na nią liczyć i faktycznie tak było. Kiedy jej narzeczony zostawił ją na kilka miesięcy przed ślubem jeszcze bardziej sie do siebie zbliżyłyśmy. Wyciągałam ja na wspólne wakacje, starałam się pokazać, że życie jest nadal piękne. Uwierzyła w siebie, stanęła na nogi. Przestała dzwonić tylko z płaczem, dzieliła się ze mną swoimi radościami. Mówiła, jaka ważna jestem dla niej i że taką "przyjaźń" warto pielęgnować. Poznała chłopaka. Zakochała się z wzajemnością. Znajomość się skończyła. Już nie dzieli się ze mną swoimi radościami, bo ma z kim. Na pytanie (zadane raz na miesiąc) "co słychać?" odpowiada: takim razie Nie warto. Jestem mężatką, ale nie zmienia to faktu, że potrzebuję mieć koleżanki. Po co? Po to, żeby przekonać się czasami, co jest w życiu warte zachodu, a nie warto walczyć o kogoś, kto nie jest ciebie raz dziękuję dziewczyny i dajcie sobie spokój z fałszywymi przyjaciółkami! Nie warto! Odpowiedzi (16) Ostatnia odpowiedź: 2009-03-10, 23:49:36 ja się nie zgodzę, że męska przyjaźń jest lepsza od damskiej... tez znam sytuacje, że dziewczyna przyjaciela tak zawróciła facetowi w głowie, ze tamten odbił ją... moze jeśli chodzi o holowanie auta, komputer itp to rzeczywiście facec sa niezawodni,,, ale jeżeli gra idzie o uczucia... bywa różnie... Odpowiedz Przyjaciółki miałam 3. Teraz jedną mogę nazwać przyjaciółką, z dwoma utrzymuję kontakty. Co najdziewniejsze, ta jedna od ponad 2 lat jest w Anglii z facetem, ale co tydzień wsyła przynajmniej smska,maila, jak przyjadą zawsze się spotykamy, praktycznie wiemy o sobie nadal wszystko, to taki traf losu,że obie jesteśmy wrażliwe i mamy podobne priorytety. Ze ślubem może ja postąpiłam nie fer:nie zaprosiłam ich,dostali tylko zawiadomienie. Faktem jest że było tylko przyjęcie dla rodziny, ale i tak mi głupio. Mieliśmy limit osób i musiałabym ze swojej liczniejszej rodziny kogoś nie zaprosić, a tu z kolei nie wypadało, bo tylko najbliższa rodzina była. Niczego to nie zmieniło między nami, ale wiem że było jej przykro i wstyd mi : 2 pozostałe mieszkają blisko: jedna z liceum, jedna ze studiów. Nie było nigdy syt. "zgrzytowych" między nami, ale jakoś stosunki się rozluźniły, a ja przestałam zapraszać ich (z mężami) , bo zawsze był jakiś problem i cierpiały na brak czasu, a o telefonach i mailach tylko ja pamiętałam. A apropos męskiej przyjaźni na przykładzie mojego męża. Myślę że rzeczywiście jest trwalsza, bo opiera się na czymś innym. Nie wiem jak to działa, ale widzę, że działa,bo choć nie spędzają ze sobą dużo czasu, to zawsze mogą na siebie liczyć. Jak któryś potrzebowałby w środku nocy programu do kompa, albo holowania auta, albo czegokolwiek, to jesli drugi nie jest 100 km dalej to można być pewnym ,że "nie ma sprawy". Nie znają dat swoich urodzin i takich tam "pierdół", nie snują sentymentalnych pogaduszek, nawet sami na piwo (beze mnie) nie chodzą, a wydaje mi się że są bardziej przyjaciółmi niż ja z tą jedyną moją psiapsiółką. A jeszcze jedna konkluzja mi się nasunęła,że pewnie rzaden facet nie zawiódł by swojego przyjaciela z powodu widzi mi się swojej baby,a kobity takie bojące o to swoje męskie szczęście, że o wszystkim zapomną jak tylko mężczyzna wyrazi swoje niezadowolenie (jakieś 7 lat temu też taka wstrętna byłam ) Odpowiedz Moja "przyjazn" tez przetrwala wielu facetow.. trwala wiele lat i tez tak bylo ze jak cos sie zle dzialo to dzwonila codziennie, czasem nie odzywalysmy sie po kilka miesiecy, bo ktoras nagle wpadla po uszy.. rozumialysmy sie nawzajem.. i tak bylo do czasu jej obecnej milosci i mojego wesela.. nie wyobrazalam sobie zeby nie bylo jej przy mnie ale "ON" nie mial chyba ochoty.. no i nawet na slub nie przyszli duzo potrafilam zrozumiec ale tym razem przeszla sama siebie.. i koniec brak mi slow Odpowiedz tfu tfu ja mam wspaniale 2 przyjaciolki :). Sama mieszkam w Anglii, jedna z moich przyjaciolek mieszka we wrocku a druga w moim rodzinnym miescie. Zawsze znajdujemy dla siebie chwile chociaz zeby wyslac smska czy pogadac chwile na gg. We wrzesniu jedna z nich przyjedzie mnie odwiedzic ze swoim narzeczonym. Na moim weselu obie byly cudowne, chociaz zadna z nich nie byla swiadkowa - nie potrfilam wybrac - moj najlepszy prayjaciel, tak przyjacie mezczyzna, ktorego znam od kolyski zostal moim swiadkiem. Zycze wam wszystkich abyscie mialy takich ludzi w swoim zyciu :) Pozdrawiam Odpowiedz Fagih, masz racje! Niby to wiem, a jednak jest mi przykro...Bede cierpliwa. Przeciez rzeczywiscie jest tak, ze jak jestesmy nastolatkami, to przyjaciolki sa naszym calym swiatem. A potem, z wiekiem, wszystko sie zmienia. Pozostaje nam to zaakceptowac... pozdrawiam Odpowiedz kakaka napisał(a):I jeszcze jedno: uwazacie, ze nie da sie byc przyjaciolka majac jednoczesnie faceta? czy jest tak trudno znalezc choc troche czasu na spotkanie, telefon, sms??? moim zdaniem to ZADEN problem. a jednak... Da się. Wymaga to jednak troszkę przewartościowania. Pamiętaj, że przyjaciółka musi teraz pogodzić różne potrzeby - do tej pory miała więcej czasu, teraz automatycznie na pierwszy plan wyszedł ukochany. Na początku jest zachłyśnięcie się, każdy ułamek czasu idzie na mężczyznę, z czasem to minie. Trochę cierpliwości- jesli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa, Ty będziesz umiała przeczekać i wykazać się cierpliwością a koleżanka jak ułoży sobie na nowo priorytety to i dla Ciebie miejsca nie zabraknie - choć na pewno trochę się i relacje i czas, który możecie sobie poświęcić, zmienią. Ale to normalne IMHO - po prostu dorastając mamy dla siebie coraz mniej czasu: ze względu na partnerów, rodziny, pracę, priorytety, po prostu życie. Odpowiedz I jeszcze jedno: uwazacie, ze nie da sie byc przyjaciolka majac jednoczesnie faceta? czy jest tak trudno znalezc choc troche czasu na spotkanie, telefon, sms??? moim zdaniem to ZADEN problem. a jednak... Odpowiedz A ja glupia myslalam, ze to tylko moja 'przyjaciolka' tak sie zachowuje!!! Zakochala sie i nagle nie ma w ogole czasu na spotkanie, a ja czuje sie jak idiotka, proponujac jej spedzenie czasu razem. I zaczelam sie zastanawiac: przeczekac to, czy zaczac sie zachowywac tak samo? Bo prawda jest taka, ze strasznie mnie rani swoim zachowaniem. pozdrawiam Odpowiedz Ważne, żeby skupiając się na tych, którzy nie bardzo są tego warci nie przeoczyć tych prawdziwych przyjaciół. Często tak jest... Odpowiedz mialam w swoim zyciu dwie dziewczyny, ktore uwazalam za swoje prawdziwe psiapsioly. jedna - poszla do wyrka z moim owczesnym i nie miala nawet odwagi sie do tego przyznac, tak tez znajomosc sie skonczyla. druga... jest lepsza ode mnie i sama sie jej dziwie, ze ze mna jeszcze wytrzymuje. i dlatego, ja ze swojej strony chcialam podziekowac tym, ktore wlacza o te gorsze od siebie i o utrzymanie przyjazni. Odpowiedz Esz który to już raz o tym czytam-nie wiem. Nie jedna z nas pisała juz o przyjaźni babskiej takiej "po grób", "od serca" czy czegoś tam jeszcze innego. Niestety tak to już jest, że baby zazdrosne są i niestety często się zdarza tak, że iluśtamletnia przyjaźń rozbija się w ciągu tygodnia. Sama wiem, bo też to przeżylam. W tej chwili zaniedbuje swoją przyjaciółkę, z którą znam się jeszcze z czasów noszenia w zębach koszuli. Byłysmy sobie cudownie oddane (no wiadomo dwie Anie z Zielonego Wzgorza) i spędzałyśmy ze sobą ogrom czasu. Do momentu, kiedy każda z nas zaczęła mieć faceta. O przepaści w zrozumieniu jej przeze mnie nie będę pisać, bo to za długa historia, ale wiem jedno-przyjaźń "na śmierć i życie" istnieje dla mnie pomiędzy mną i Puzlem. Odpowiedz Cytuję: -Jakie to straszne że nikomu już dzisiaj nie można zaufać. -To nie jest straszne to po prostu najwazniejsza zasada życia: Nikomu nie ufaj. Koniec cyctatu... Ja piórkuję jak czytałem co poniszczyło przyjaźnie kobiece to.. cieszę się że jestem pierdoły.... Może zabrzmi to brzydko ale o wiele za często mam wrażenie że kobiety nie wiedzą co to przyjaźń. My faceci bawimy sie w wojnę i w "Brother In Arms" od dziecka więc ktoś,coś nam zaszczepi to uczucie.. wy chyba jesteście skazane na zawistne i zazdrosne zabawy lalkami. Tego świata nie da się zmienic. Trzy razy miałem nadzieję na przyjaźń z kobietą, i podstawy żeby mieć nadzieję... To uczucie to zrozumienie ta... konińkcja słońca i ksieżyca wenus i mar.. jak tam ktoś chce... Nie udało się. Myśle ze z kilku powodów. 0)Kobiety nie rozumiały że przyjaźń i miłość to coś np co się z tym wiąże nie rozumiały że mozna kochać i przyjaźnić się z dowa zupełnie różnymi facetami. 1)W kazdym przypadku one w końcu myślały o seksie, albo bały się ze seks bedzie w końcu wchodził w grę. Np miała faceta i myślała że bede chciał .. a moze ona bedzie chaciał.. Kiedy mi to nawet przez myśl nie przemknęło. Kobiety stanowczo za duzo myśla o seksie i najczęsciej wtedy kiedy nie potrzeba. Czasem mam wrażnienie że seks to obsesja kobiet, nie przyjemnosc życia tylko obsejsa, chora... i sprawiająca wiele bólu. 2) Kobiety nie szanowąły przyjaźni, tylko o niej mówiły... ja miałem szczeście szybko się nauczyć, nauczono mnie ze przyjaźń to nie słowa a wręcz przeciwnie. 3)Nie potrafią poświęcać czasu i zrozumieć poświęcenia czasu. itd.... Cały melanż tego chyba był... i chyba ja byłem za głupi na o by to zrozumieć. Miałem po prsotu strasznego pecha w życiu!! znam przyjaźnie kobieco-męskie i wiem ze są szczęsliwe. Po prostu ja miałem pecha... mam szczęście w "kartach" więc nei mam w miłośc.. i przyjaźni. Dupa zbita. Odpowiedz A moje dwie przyjaźnie też rozpadly się przez facetów. Jedna bolała mnie masakrycznie, dzisiaj gdy o niej myslę nadal czuję okropny niesmak. Moja super przyjaciółka ze studiów .... Chyba na 5 roku poznałam ją z współlokatorem mojego chłopaka. Przypadli sobie do gustu. Mieliśmy bawić się na ich weselu. Ja jednak rozstałam się z moich chłopakiem, a przyjaciółka zaplanowała ślub. Przyjechała pewnego dnia do mnie przywieść mi zaproszenie ... które okazało się tylko zawiadomieniem. Bo ja się tłumaczyła, jej narzeczonemu bardzo zależało, żeby mój eks był na ich ślubie, a ona uznała, że skoro na weselu będzie mój eks, to ja nie będę chciała przyjść :( i tak nasze 5 letni związek, bliskość i wielka przyjaźń nie wytrzymała, bo warunki jej narzeczonego były ważniejsze. Bolało mnie, bo ja bym się postawiła, powiedziałabym mojemu ukochanemu - sorki, ale J. to moja przyjaciółka, a A. to twój kolega ... nie wyobrażam sobie wesela bez przyjaciółki.... Przypomniało mi się wszystko i jest mi smutno. Och, a inna super przyjaciółka :) jak dowiedziała się, że wychodzę za mąż to po chwili ona też wychodziła, wybrałysmy ten sam miesiąc ślubu, aż pewnego dnia przysłała mi sms kiedy dokładnie ślubujemy - ja oczywiście podałam jej dokładną date, aa ona odpisała, że zastanawiają się nad dwoma terminami ( moim). No i oczywiście wybrali mój termin. Stosunki się ochłodziły, a jak po kilku miesiącach sie dowiedziała ,że jestem w ciąży (a ona nie) to dostawałam czasem sms typu : pewnie jesteś już gruba i ludzie ustępują tobie miejsca w tramwaju :))) Po urodzeniu dziecka napisała aż cyt"gratuluję". Odezwała się dpiero nie dawno ,zeby mnie powiadomić, że jest w ciąży i czuje sie super. Dzisiaj nie mam już przyjaciółek.... Odpowiedz ja mam w tym temacie baaardzo duuuuuuużo do opowiedzenia... z tych 2 opcji które podała Gatka wybralam 2- zeświniłam się... przyjaciółek na śmierc i zycie miałam mnóstwo, zawsze taka byłam, że dzieliłam się tym co mialam... z czasem kontakty te się urywały... az ktoregoś dnia zrozumiałam, że chyba nie warto sie pakowac w przyjaźń. to, ze mężczyzna jest stawiany zawsze wyżej od najlepszej przyjaciółki zrozumiałam na własnej skórze... kiedy byłam rozpaczliwie samotna... szukalam miłosci i towarzystwa- przyjaciółka miala faceta ... i na każdy mój sms z prośba o spotkanie odpisywala NIE. prosiam żeby mnie wzięła na jakąs imprezę, na której mogłabym kogos poznać... nie. aż wreszice poznałam swojego M no i sytuacja sie odwróciła... rzucił kolezanke facet... nagle jej sie przypomniało o mnie... zaczęła wydzwaniać... każdego dnia po kilka smsów czy mam czas się spotkac... ale mi już wtedy nie zależało... a takich dziwnych sytuacji z przyjaciółmi mialam mnóstwo juz nie licze nieoddanych ukochanych ksiązek/płyt/filmów/pieniędzy... które pożyczyłam (dziś prawie nic nikomu nie pozyczam) jako dziecko miałam taką dziwną przyjaźn... kolezanka przychodziła i prosiła mnie o rózne zabawki (na zasadzie daj mi zabawke) a ja dawalam... to znaczy to bylo dawanie na zawsze nie do pobawienia sie... lubiłam kolezanke to dawałam a potem sie tłumaczyłam w domu czemu nie ma tego czy tamtego... a potem ta dziewczyna wtargnęła w moje zycie wiele lat później i nastawiła moja przyjaciółke przeciwko mnie, że z tamta dziewczyną długo sie nie widzialam... najgorzej sie zawiodłam na ludziach ze wspólnoty katolickiej co tez zawazyło o tym, że ostatecznie odeszłam od Kościoła... poszło o to, że poznałam niewierzącego faceta i zaczęli mnie napuszczać, żebym zerwała i poszukała sobie katolika. w końcu zerwałam.. z nimi... jakoś dziwnym trafem przyjaźnie na śmierc i zycie mi sie porozpadaly... i jak już pisałam przez te wszystkie niepowodzenia zchamiałam bardzo Odpowiedz Tez tak zawsze robilam - poswiecalam sie dla przyjaciolek ... i jedna po drugiej jakis numer zawsze wykrecaly. Najbardziej zapamietalam jak przyjaciolki ktore x lat temu wyprowadzily sie z wawy (za praca, za facetami) dziwily sie ze ja tez opuszczam Wawe bo 'przeciez teraz bedziemy sie jeszcze rzadziej widywac' bo wawa jest po drodze a Gdynia nie ... Teraz nikogo nie nazywam przyjaciolka, mam kilka osob z ktorymi sie dobrze rozumiem ale nie mam ochoty sie poswiecac moze dlatego ze moj synek przewartosciowal mi swiat :) Odpowiedz Na początku nie zrozumiałam za co dziekujesz Przypominają mi się moje 18-te urodziny, które tak się złożyło obchodziłam prawie samotnie. Miała przyjsc "przyjaciółka" taka na smierć i życie. Jednak o 20 zadzwoniła, czy sie nie obraże, jesli wpadnie później (tort, świeczki, te sprawy czekały), bo jest u swojego faceta, a "sama rozumiesz, widujemy sie tylko we wtorki i czwartki i musimy ten czas maxymalnie wykorzystać". Wtedy zrozumiałam, ale po latach wyszło tysiąc innych rzeczy... Czytam o tym ślubie Twoim i mnie taka refleksja naszła, czy to nie jest kwestia trochę naszego nastawienia na maxymalne dawanie siebie drugiej osobie. Potrafimy stanąć na głowie, wykazac się totalną empatią oczekując tego samego od drugiej strony. A nie każdy jest tak samo wrażliwy i altruistyczny. Nie i już. I wcale nie wynika to ze złej woli (nie bronię nikogo), raczej z egoizmu wrodzonego. A nasze oczekiwania przerastają tę osobę, życie rozmija się z wyobrażeniami. I tu mam dylemat - ześwinić się i znieczulić, przestać dawać, zeby nie mieć ciągle tego cholernego poczucia, ze to ja daję więcej, czy nie przestawać, nadstawiać dupę i co i raz zbierać kopy???? Ja nadstawiam, chociaz mój połówek powolutku mnie tego oducza... Odpowiedz Odpowiedz na pytanie
kiedy dać sobie spokój z facetem